100-letniej jubilatce - placówce z pasją i sercem - składamy najlepsze życzenia!
Plan na piątek, 15 maja, wygląda następująco: o godz. 10.00 uroczysta msza św. w kościele przy ul. Jutrzenki, a po niej uroczysty przemarsz uczniów, rodziców, absolwentów, nauczycieli i gości do szkoły przy ul. Pomnikowej. Tam uroczysta akademia, umieszczenie kapsuły czasu i zwiedzanie specjalnie przygotowanych wystaw. Tak w telegraficznym skrócie będzie wyglądała majowa uroczystość obchodów stulecia Szkoły Podstawowej nr 3 im. Pomnik Zwycięstwa 1920 r.. To właśnie w tym miejscu - zbiorowym wysiłkiem ówczesnych mieszkańców (patrz tekst poniżej) - powstała placówka, której mury opuściły tysiące absolwentów.
Dyrektor Beata Szczypkowska rozpoczynała pracę w "Trójce" 37 lat temu jako nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej.
Świat wyglądał wtedy zupełnie inaczej. W salach były czarne tablice na których pisaliśmy kredą, pani sekretarz przygotowywała pisma na maszynie do pisania, gdyż w szkole nie było ani jednego komputera. W sekretariacie znajdował się jedyny w szkole telefon stacjonarny, nikt jeszcze nie słyszał o telefonach komórkowych. Uczniowie spędzali więcej czasu na wspólnych zabawach na powietrzu. Jedno pozostało niezmienne: dziecięca ciekawość i potrzeba bycia zauważonym - mówi Beata Szczypkowska.
Mury pozostały stare, ale wnętrza i metody nauczanie się zmieniły. Wkroczyły tablice elektroniczne, komputery, dedykowane pracownie - słowem nauczyciele mają dostęp do nowoczesnych narzędzi edukacyjnych.
My też musimy nadążać za uczniami, by nie zostać w tyle. Przy tym pamiętamy o naszej przeszłości i pielęgnujemy ją, by szkoła nie zatraciła swego ducha. Tak, by podczas kolejnego jubileuszu ktoś powiedział o nas to samo, co mówimy o poprzednich pokoleniach - że tworzyliśmy miejsce z pasją i sercem - mówi Beata Szczypkowska.
Obecnie w "Trójce" uczy się 810 dzieci. Szkoła działa w dwóch lokalizacjach. Przy ul. Pomnikowej prowadzi zajęcia dla klas I-V, a przy ul. Dużej - dla klas VI-VIII. Dzięki temu rozwiązaniu uczniowie nie muszą przychodzić do szkoły na 7 rano i kończyć po południu, o godz. 18.00. Ogromna większość klas chodzi na pierwszą zmianę.
Opiekę nad uczniami sprawuje grono ponad 80 nauczycieli oraz 20 osób personelu technicznego.
Chciałabym, by nasi uczniowie wynieśli ze stuletniej historii coś więcej niż tylko wiedzę o przeszłości. Przede wszystkim zależy mi na tym, by czuli odpowiedzialność - za siebie, za swoje wybory, ale też za innych. Bardzo ważny jest dla mnie szacunek dla drugiego człowieka. Marzę, aby młodzi ludzie potrafili ze sobą rozmawiać, wspierać się i budować relacje oparte na życzliwości. Bo to właśnie relacje tworzą prawdziwą siłę wspólnoty - podsumowuje Beata Szczypkowska.
A my z okazji jubileuszu 100-lecia szkoły życzymy całej społeczności wielu sukcesów, radości z nauki i nieustającej pasji do odkrywania świata. Niech szkoła pozostaje miejscem, w którym rodzą się marzenia i rozwijają talenty. Oby następne lata były równie piękne i bogate w osiągnięcia!
Historia powstania "Trójki" jest najlepszym dowodem, że wspólne działanie może przenosić góry!
Na początku lat 20. poprzedniego stulecia mieszkańcy Marek, Pustelnika i Strugi wciąż mieli w pamięci Bitwę Warszawską, która zatrzymała bolszewicką nawałnicę. Chcieli uczcić to wydarzenie, określane mianem "Cudu nad Wisłą. Powstał pomysł, by wybudować pomnik - nie taki tradycyjny z kamienia czy brązu, lecz żywy - czyli szkołę. Miała ona symbolizować podwójne zwycięstwo: nad Armią Czerwoną w 1920 r. oraz nad ciemnotą i brakiem edukacji.
Wiele osób połączyło siły w tym zbożnym celu. W 1921 r. zarząd zakładów ceramicznych Pustelnik zaofiarował 100 tys. cegieł na budowę szkoły. Potem bracia Jerzy i Czesław Odrowąż-Pieniążek ofiarowali działkę pod budowę placówki. W sierpniu 1923 r. powstał komitet budowy szkoły, który zaczął zbierać pieniądze na tę inwestycję. Rok później powstał drugi równoległy komitet. Oba ze sobą ściśle współpracowały, a jego członkowie wzięli na siebie projektowanie i nadzór techniczny nad inwestycją.
Kolejka marecka zagwarantowała bezpłatny przewóz materiałów budowlanych. Gorący apel o finansowe wsparcie został wystosowany do Warszawiaków - wielu z nich pośpieszyło ze wsparciem w odpowiedzi na takie słowa:
"Warszawo! Tam, gdzie w roku 1920, najbliżej serca Twego ma stanąć pomnik zwycięstwa. Nie martwy obelisk, lecz żywy, wieczny pomnik - polska szkoła powszechna 7-klasowa. Pomnik zwycięstwa ducha polskiego, którego żadna burza ani wróg nie zniszczy"
Jedną z najbardziej oryginalnych akcji była propozycja Jerzego Odrowąż-Pieniążka, aby stworzyć narodowy historyczny klejnot - "Naszyjnik Zwycięstwa". Znane Polki, właścicielki naszyjników z pereł, miały przekazać pojedyncze perły na rzecz budowy szkoły. Naszyjnik miał być sprzedany z licytacji publicznej, a dochód przeznaczony na wybudowanie szkoły. Akcja ta, jak wynika z notatki prasowej, z początku spotkała się z entuzjazmem wielu znanych i pięknych właścicielek naszyjników. Nie znamy jednak dalszych jej losów i efektów.
Tak czy owak wspólna praca nad znalezieniem finansowania zaczęła przynosić owoce. W listopadzie 1925 r. został wmurowany kamień węgielny. Tempo prac musiało być szybkie, bo już 1 września 1926 r. w świeżo powstałych, parterowych salach rozpoczęły się zajęcia szkolne. Dla lokalnej społeczności był to moment przełomowy - po latach starań, darowizn, apeli i pracy społecznej dzieci mogły przekroczyć próg nowoczesnej, wzorcowej szkoły. Cała inwestycja została ukończona w 1929 r. Szkoła otrzymała imię "Pomnik Zwycięstwa 1920 r.". W czasach PRL oczywiście nie można było stosować tej nazwy, ale wróciliśmy do niej w wolnej Polsce.
Materiały pochodzą z kwietniowego biuletynu Marki.pl
11 odpowiedzi
